Bengusia

Bengusia

Bobasek

Bobasek

czwartek, 10 lutego 2011

Dylematy przedporodowe

Jakos ostatnio nie mam natchnienia na pisanie. Czuje sie dobrze ale jakos taka zmeczona jestem. Bengusia ciagle chce sie bawic a ja bym chciala pospac godzinke lub dwie. Na szczescie wieczorem mam troche wolnego, gdy tatus wroci z pracy zajmuje sie swoja ukochana coreczka.

Od niedawna zaczal mnie ogarniac strach, boje sie porodu. Niby rodzilam dwa i pol roku temu ale to bylo zupelnie co innego. Bylam w Polsce w rodzinnym domu a przy mnie rodzina i kochajacy maz. Szpital choc panstwowy byl mi znany. Lekarze i polozne rowniez. Wiadomo jak to jest w malym miasteczku, wszyscy wszystkich znaja wiec porod nie byl straszny. Szpital w moim miasteczku byl kilka razy nagradzany w konkursie "rodzic po ludzku" W tym samym szpitalu chodzilam do szkoly rodzenia, znalam porodowke i wiedzialam ze jesli zdecyduje sie na porod rodzinny bede miala oddzielny pokoj z wanna, pilka, workiem do masazu i innymi udogodnieniami. Po porodzie mialam separatke i Abdullah byl caly czas ze mna od rana do wieczora. Co do pielegnacji noworodka i opieki nad nim przychodzily do mnie polozne i lekarki informowaly o wszystkim, pokazywaly i odpowiadaly na wszelkie pytania. Bylam na prawde zadowolona z opieki. A jaka bedzie teraz nie mam pojecia. Bardzo sie boje ze zrobia mi cesarke. Nie chce tego, chce rodzic silami natury. Z tego co sie tu mowi w Turcji ponad 70% porodow jest przez CC. Jesli zdecyduje sie na prywatny szpital w 95% bede miala CC. Kolezanki twierdza ze tu w Izmirze w prywatnych szpitalach potrafia nawet oszukac rodzaca, przestraszyc ze cos jest z dzieckiem nie tak zeby zrobic CC i dostac wiecej kasy. To obrzydliwe ale prawdziwe. Podobno jedyny sposob na naturalny porod w prywatnym szpitalu to przyjazd w ostatniej chwili na pogotowie ale wedlug Abdullaha to niebezpieczne gdyz moga nas odeslac poniewaz za porod zaplace wtedy duzo mniej niz w przypadku normalnego przyjecia na oddzial. Wszystko kreci sie wokol kasy.
Mam przeczucie ze urodze w naszym szpitalu uniwersyteckim. Niby najlepszy szpital z panstwowych w Izmirze ale przepelniony i bez komfortow. Nie ma porodow rodzinnych a separatka po porodzie to marzenie scietej glowy. Bez wzgledu gdzie urodze po 24 godzinach wysla mnie do domu.
Pewnie wiele z Was powie ze nie jestem pierwsza i nie ostatnia rodzaca w Turcji wiec nie mam sie co bac ale takie gadanie mnie nie pociesza a wrecz przeciwnie.
Jestem przerazona bo nie wiem tak na prawde czego moge sie spodziewac i czy Abdullah stanie na wysokosci zadania zeby np: zalatwic separatke. Nie wiem bo on przeciez tez nie moze duzo bo nie ma znjomosci w szpitalu.
Oj bedzie ciezko!

niedziela, 6 lutego 2011

Dzisiejszy wiosenny spacer

Kiedys pisalam ze jestem szczesciara i tak sie nadal czuje. Poskarzylam sie kilka postow wczesniej na pogode a tu prosze dzisiaj mamy wiosne 17 stopni i przepiekne slonce. Do piatku bedziemy lapac wiosenne slonce niestety od piatku znowu chlodniej ale nie na dlugo.
Zdjecia byly robione dzisiaj kilka godzin temu :)











sobota, 5 lutego 2011

weekendowe gotowanie



Dzisiaj bez ociaganiania sie, pewna werwy i chceci do zycia :) wstalam o 7.30. Postanowilam ze musze przygotowac mezowi pyszne sniadanie. Dlaczego? Nie tylko dlatego ze go bardzo kocham a przede wszystkim dlatego iz caly tydzien wczesnie wstaje i wychodzi do pracy bez sniadania.
Postanowilam ze upioke typowo tureckie pieczywo sniadaniowe o nazwie aczma. Sa to drozdzowe buleczczki w ksztalcie obwarzankow.
Mam rowniez przepis na pogaca czyli tureckie buleczki, robilam je juz wczesniej ale przepisu nie podawalam. Dzis wiec mam dla Was 2 nowe smaki.

Aczma i drozdzowe buleczki pogaca

skladniki na ciasto sa takie same dla obu przepisow:

szklanka cieplego mleka
szklanka cieplej wody
szklanka oleju
3 lyzeczki cukru
lyzeczka soli
opakowanie suchych drozdzy lub kostka swiezych
2 jajka (w tym jedno zoltko do smarowania)
maka

farsz wedle uznania
rozdrobniony ser
lub przesmazone z cebulka mieso mielone +przyprawy
lub gotowane ziemniaki z czarna bazylia ostra papryka czarnym pieprzem i natka pietruszki

sposob przyzadzania
Plynne skladniki i jajka nalezy wymieszac. Ja uzywalam suchych drozdzy wiec mieszalam je z maka i dodawalam do plynow ale jesli ktos uzywa swiezych drozdzy niech je najpierw rozpusci w cieplym mleku z cukrem, zostawi na 10 minut i wtedy doda do pozostalych plynow.
Do plynow dodajemy make, ile ma jej byc dokladnie nie wiem bo dodawalam na oko ale ok: 4 - 5 szklanek. Ciasto musi byc bardzo bardzo miekkie ale nie lejace. Nastepnie zostawilam je na 20 minut w cieplym miejscu a kiedy podwoilo objetosc wyjelam na stolnice i lekko wyrobilam. Podzielilam na male kuleczki i moczac palce w oleju rozciagalam je rekoma na kwadraty. Robiac aczme dodalawalam do srodka odrobine tartego sera tulum i klasik ( w Polsce mozecie zmieszac fete z zoltym serem). Zwijamy ciasto i formujemy obwarzanek laczac konce. Ja robilam malej wielkosci aczma zeby zmiescily mi sie na duzej blasze.
Jesli robicie pogaca rozciagniete ciasto mozecie z jednej strony naciac w paski a na drugi koniec polozyc dowolny farsz i zwinac. Mozna rowniez formowac lodeczki czyli ulozyc farsz na srodek i boki nalozyc na farsz srodek zostawiajac otwarty. Gotowe pogaca i aczma smarujemy zoltkiem i zdobimy sezamem lub czarnuszka. Pieczemy 15-20 minut w piekarniku wczesniej nie nagrzanym. Piekarnik nagrzewajac sie powoduje ze buleczki nam bardziej urosna.

Zle wstawilam zdjecia wiec najpierw macie moja osobista buleczke Bengusie nizej zdjecia pogaca a jeszcze nizej aczma :)

Pogaca


Aczma




środa, 2 lutego 2011

Ponarzekam sobie

Dzisiaj sobie ponarzekam. A co, zawsze pisze jak mi jest dobrze a ostatnio dopadla mnie chandra. Pogode mamy kiepska. Choc za oknem piekne slonce zimno jak cholera. Wieje strasznie. Wczoraj wyszlysmy z Bengusia uradowane sloneczkiem i co ... po 5 minutach spaceru przeszywajacy wiatr wwial nas spowrotem do domu. Zima na calego. Mam nadzieje ze sie skonczy juz niedlugo. Maksimum od polowy lutego czekam na wiosne.
Moj brzuch coraz wiekszy tocze sie jak slon z kata w kat. Nie moge sie juz bawic jak kiedys z Bengusia wiec dni mijaja nam troszke nudnawo. Ostatnio jakis wirus panuje wiec Kruszynka ani do "kulturow dzieci" ani do fikolandu nie chodzi. Zostalysmy zamkniete w domu w 2 pokojach. Nie to zeby nasze mieszkanie mialo 2 pokoje oj nie ma jeszcze kilka niestety pozostale sa nieogrzewane. Szeregowka z ogrodkiem stala sie naszym domowym wiezienie. Oboje z Abdullahem jak na zbawienie czekamy przprowadzki. Wolimy juz mieszkanie w bloku ale z ogrzewaniem gazowym zeby oboje naszych dzieci moglo swobodnie biegac po calym mieszkaniu. W fatalnym okresie wynajmowalismy mieszkanie w ktorym teraz jestesmy. Akurat doprowadzano gaz ziemny do Izmiru wiec nie mielismy wyboru i wynajelismy mieszkanie bez ogrzewania. Teraz mieszkan do wynajmu z ogrzewaniem jest coraz wiecej i oplaty sa takie jakie my placimy za nasze wiec glupota byloby nadal w nim siedziec. Wkurza nas to ze wlasciciel mieszkania odrzucil nasza propozycje. Chcielismy sami wylozyc pieniadze na podlaczenie gazu grzejniki i piec a wartosc jaka bysmy zaplacili potracilibysmy z oplaty za wynajem. Nie zgodzil sie bo mu kasa potrzebna to teraz bedzie sobie szukal nowego lokatora i to za duzo mniej niz my placimy albo zamonutuje grzejniki sam. Teraz niech sie wypcha!
To chyba moj pierwszy post w ktorym narzekam, czasem i tak trzeba zeby sobie ulzyc :)
Jesli Bengusia zgodzi sie na nagranie w nastepnym poscie bedzie filmik i tance :)
Pozdrawiam Was Kochani i mam nadzieje ze macie sie lepiej niz ja.

środa, 26 stycznia 2011

Troche wspomnien c.d.

Wczoraj nie mialam jak dopisac moich przemyslen o Izmirze poniewaz Bengusia sie nam troszke zakatarzyla byla marudna i musialam sie nia zajac. Dzis bylismy u lekarza i okazalo sie ze ma lekko zaczerwienione gardlo poza tym nic jej nie jest. Czuje sie dobrze jest znowu wesola i radosna a ja po wizycie u lekarza uspokoilam sie Abdullah z reszta rowniez. W naszym wypadku wizyty u lekarza sa raczej terapia dla rodzicow bo zawsze slyszymy to samo ze Bengusi nic nie jest.

Nim opisze Izmir chcialam opisac kilka moich miejsc w Ankarze gdzie warto cos zjesc. Wiecie ze lubie kuchnie turecka wiec miejsca jakie Wam polecam serwuja dania tego pieknego kraju. Oczywiscie czasem lubie zjesc cos nie tureckiego ale wiadomo ze sernik w Turcji nie bedzie smakowal jak u mamy a barszczowi daleko do barszczu, pizza tez jakas taka ni jaka wiec wole smakowac lokalne potrawy :) Podobno wszystko najlepsze u zrodla :)
W ktoryms z weekendowych gotowan jeszcze na starym blogu opisywalam jak sie robi manty. Bedac w Ankarze mielismy z Abdullahem takie nasze miejsce gdzie sprzedawano recznie robione manty. Panie siedzialy przy oknie i mozna bylo obejrzec jak je przygotowuja. Miejsce to znajduje sie chyba na Sakarya caddesi. Nie jest to jakas luksusowa restauracja a mala lokanta. Jesli ktos nie lubi malych ciasnych miejsc polecam kupic manty na kilogramy i ugotowac w domu. Tu w Izmirze rowniez mamy swego mantici ale manty sa inne, robia je tu w ksztalcie tzw bohca a w Ankarze byly w ksztalcie trojkatow i ciasto bylo ciensze. Smaku z Ankary niegdzie nie znajdziecie.
Jesli ktos lubi kumpir polecam jedno miejce o nazwie Otantik, niedaleko kina Ankamall. Uzywaja tam tylko produktow firmy Pinar wiec wiecie ze wszystko jest dobrej jakosci. Otantik kumpir ma jeszcze swoja siedzibe w CH Optimum ale tamten kumpir nie smakuje tak samo. Ten niedaleko kina jest swiezutki bo zawsze sa tam tlumy. Jadlam jeszcze kumpir w Samatii ale mimo wszystko wole ten z Otantika. W Izmirze szukam dobrego kumpira niestety u nas na Bornovie takiego nie znalazlam.
Jesli ktos lubi kebab polecam Kebab49 moje stale miejcse na beyti sarma az mi slinka ceknie na sama mysl. Maja kilka siedzib jedna jest gdzies na Tunali ja chodzilam do tej na NecatiBey caddesi.
Uwielbiam tez kasarli pide czyli pide z zoltym serem miejsce gdzie mi najbardziej smakuje nazywa sie chyba Cihan Kebab ale reki uciac nie dam. Jest na Sakarya caddesi gdzies na rogu, jest to jeden z niewielu kebebci gdzie stoly zaslane sa bialym obrusem a z glosnikow slychac gre na skrzypcach. Moje stale menu to mercimek corbasi i kasarli pide do tego salatke daja gratis :)
Na deser chodzilismy do OZSUT jest to izmirska kawiarnia znana w calej Turcji z przepysznych ciast i desrow ja uwielbiam tavukgogus kazandibi to rodzaj mlecznego deseru.
Jesli ktos lubi miesko pyszne miesko dobrze przyprawione, zrobione i podane jak za czasow osmanskich polecam tavaci Recep Usta ceny jak z kosmosu ale wystroj wnetrza, serwis, przystawki i cala otoczka sprawia ze czujesz sie jak sultan w osmanskim saraju. Gdzie dokladnie jest ta restauracja nie powiem bo wozono nas samochodem. Wiem tylko ze gdzies w Cankaya albo jeszcze wyzej. Tavaci Recep Usta ma tez swoj ze tak powiem oddzial niedaleko TOMERa na Kizilay ale nie ma tam juz takiej otoczki jak w tym glownym miejscu. Zaznaczam ze idac tam na obiad trzeba miec wypchany portfel my 5 lat temu za obiad dla 2 osob zaplacilismy 60 lirow dla porownania teraz w normalnym kebabci mozna sie najesc za 25- 30lirow (lir to 2zl)
Ech gdybym mogla jeszce powstawiac zdjecia tych miejsc i pokazac menu ale bym Wam smaka narobila :)

A teraz Izmir. To piekne miasto poznalam w 2001 roku gdy odwidzilam tu moja przyjaciolke z akademika. Zakochalam sie w tym miescie i wiedzialam ze jesli zamieszkam w Turcji to tylko w Izmirze. I tak sie stalo :)
Niestety dzielnica w ktorej mieszkala moja kolezanka to Karsiyaka polozona nad brzegiem zatoki a ja mieszkam w Bornovie i z morzem nie mam nic wspolnego.
Izmir nazywany jest miastem emerytow. Niestety musze sie z tym zgodzic. Prawie zadnych parkow, tylko kilka porzadnych galerii handlowych, czasem wydaje mi sie ze to miasto spi, ze sie tu nic nie dzieje. Brak kulturalnych rozrywek, rozrywek dla dzieci to minus jaki dokucza mi od jakiegos czasu. Szukalam w calym miescie jakiegos krytego porzadnego placu zabaw dla Bengusi i znalazlam u nas w Bornovie malutkie cos w stylu placu zabaw co w Polsce byloby wysmiane na starcie. Szukalismy nawet w Balcovie na drugim koncu Izmiru ale to co tam zobaczylismy bylo w oplakanym stanie. Nie moge sie wypowiadac co do zycia nocnego w Izmirze bo takowego nie znam, nie zman dyskotek pubow czy knajpek z alkoholem ale wiem ze takowe sa na Alsancak. Izmir jest spokojnym miastem nikt tu nikogo nie zaczepia. Bez wzgledu na to jak sie ubierzesz nikt nie gapi sie jakby chcial cie zjesc co czesto ma miejsce w Ankarze. Nikt nie zdziera z ciebie pieniedzy i nie chce oszukac dlatego ze jestes turystka lub cudzoziemka. Jedynie na typowo turystycznym bazarze Kemeralti ( cos jak Grand Bazar w Stambule) trzeba uwazac bo tam zaczepiaja sprzedawcy, nagabuja zeby kupic np: skore :)
Jesli ktos lubi spokojne zycie bez wybijania sie to polecam Izmir blisko stad do Cesme Foca Kusadası to mniejsze miejscowosci turystyczne gdzie mozna poplywac.
Zapomnialabym, jadac w strone Cesme jest slynne izmirskie miejsce z widokiem na morze pelne kafejek i innych rozrywek niestety wciaz jeszce tam nie dotarlam i wyleciala mi z glowy nazwa. Jak sobie przypomne to napisze.
Problemem Izmiru jest komunikacja miejska. Przez to ze polozony jest nad zatoka nie ma jednego centrum tak jak Ankara. Kazda dzielnica ma swoje centrum a autobusy jezdza tylko miedzy najblizszymi dzielnicami dlatego przejazd z jednego konca na drugi trwa bardzo dlugo i potrzeba co najmniej 3 przesiadek.
Jak na razie wybralam spokojne zycie rodzinne w Izmirze ale marzy mi sie powrot do Ankary albo przeprowadzka w jeszcze jakies zupelnie nieznane mi miejsce. Ja po prostu lubie zmiany :)

P.S Martusiu do Twojej zabawy dolacze sie w nastepnym poscie.


wtorek, 25 stycznia 2011

Troche wspomnien

Wczorajsza zabawa przyniosla ze soba kilka pytan od Czytelniczek wiec postanowilam ze napisze post o Stambule Ankarze i Izmirze. Te miasta znam choc najmniej Stambul a to dlatego ze juz dawno tam nie bylam. Abdullah byl w Stambule w grudniu i stwierdzil ze bardzo sie zmienil. Wszedzie widac wiezowce i nowe budynki, Stambul po prostu kwitnie :)
Magda pytala mnie dlaczego nie chce mieszkac w Stambule. Od zawsze slyszalam powiedzenie ze Stambul to miasto turystow i biznesmenow. Kilkanascie milionow mieszkancow, wszedzie tlumy, stres, zycie w pospiechu i drozyzna. Dwa miesiace jakie spedzilam tam w 1999 roku caly czas mam w pamieci. Duzo zwiedzailam, czesto goscilam na Taksimie - wieczorne wypady na dyskoteki i do pubow. Teraz gdybymsmy sie przeprowadzili do Stambulu szukalabym tam zupelnie czegos innego. Chcialabym mieszkac w dobrej dzielnicy bo nie chce zeby sasiadki wsadzaly mi nos do garow i nie mam ochoty sluchac plotek z okolicy, wole byc na dystans. Przedszkole dla dzieci, godziny spedzone w korkach i bardzo drogie zycie to musialabym wziac pod uwage myslac o przprowadzce. Oczywiscie plusy Stambulu to zycie kulturalne, wiele mozliwosci dla dzieci i jeszcze wiecej dla Abdullaha. Ja jednak boje sie tej ogromnej metropolii nie jestem pewna ze udaloby sie nam utrzymac ten sam standart zycia jaki mielismy do tej pory. Na szczescie Abdullah nie dostal i raczej nie dostanie propozycji pracy w Stambule wiec nie musze podejmowac zadnych decyzji w tym kierunku co mnie ogromnie cieszy :)

Ankara to miasto urzednikow wie o tym kazdy Turek. Mieszkalam tam 5 lat i nie musze stwierdzic ze tesknie. Komunikacja miejska dziala bardzo sprawnie. Jest metro i Ankaray a prawie kazdy autobus jedzie do centrum miasta czyli Kizilay. W Ankarze mieszkalam w akademiku co nie bylo zbyt przyjemnym doswiadczeniem. Nie polecam nikomu panstwowych akademikow. Co innego akademiki Hacettepe, ODTU czy Bilkent tam da sie zyc :)
Na zakupy mozna sie wybrac do Bahcelievler czy Tunali w Tunali chodzilam do TOMERa na kurs tureckiego musialam go skonczyc przed rozpoczeciem studiow na Uniwersytecie Ankarskim DTCF. Jesli ktos lubi bazary polecam sosyete pazari w Ayranci. Uwielbiam wspominac Ankare bardzo chetnie bym tam znowu zamieszkala. Ulubione miejsca z czasow studenckich pewnie nie bylyby juz tak przyciagajace jak kiedys ale na pewno czesto odwiedzalabym ksiegarnie Imgie na Kizilay. Siedzielismy tam godzinami. Rok przed naszym wyjazdem z Ankary dobudowano pietro z kawiarnia wiec mozna tam bylo wypic szklaneczke czaju, poczytac ksiazke czy czasopisma lub posluchac dobrej muzyki.
Oczywiscie dla zakupoholikow tez jest wiele miejsc kultu jak to galerie handlowe nazywa Abdullah. Armada, Ankamall, Optimum i podobno jest ich jeszcze kilka wybudowano je po naszym wyjezdzie. Przepiekne parki Altinpark, Ataturk Ormanciftligi, Goksu Parki, Harikalar Diyarı ten ostatni to ogromny lunapark podobno najwiekszy w Europie. Po naszym wyjezdzie odremontowano tez Genclik Park za moich czasow bylo to miejsce od ktorego trzeba sie bylo trzymac z daleka Pelno w nim bylo tzw kro obrzydliwych wyrostkow ktorzy zaczepiali kazda dziewczyne. Nieprzyjemna strona Ankary sa wlasnie zaczepki czasem sa nie do znesienia ale narazone sa na nie osoby spacerujace w okreslonych dzielnicach Kizilay, Ulus, Sihhiye, W bardziej cywilizowanych dzielnicach jest spokojnie. Gdybym mogla wrocic do Ankary chcialabym mieszkac w Eryaman lub Umitkoy. Daleko od centrum miasta a jednak blisko do wszystkich rodzinnych rozrywek bo teraz te sa dla mnie najwazniejsze.
Ide pobawic sie z Benia jak zasnie dopisze czesc o Izmirze.
Buziaki :)

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Troche nowosci i zalegla zabawa

Ten weekend spedzilismy w domu a dokladniej ja bylam w domu a Bengusia ostatnio prawie codziennie chodzi do jak to mowi kulturow dzieci czyli domu kultury, miejsca spotkan ktore utworzyl nasz znajomy. To miejsce w ktorym spotykaja sie studenci, odbywaja sie konferencje, dodatkowe zajecia z literatury czy kulturoznawstwa i oczywiscie co sobota turku gecesi czyli wieczory z piesenka. Bengusia jest pupilka wszystkich studentow bawi sie z nimi i oczywiscie z bialym kroliczkiem Muhittinem ktory od niedawna stal sie domownikiem domu kultury :)

Ostatnio Bengusia zaczela coraz bardziej interesowac sie Malenstwem w brzuszku. Ciagle pyta czy juz uroslo, kiedy wyjdzie i kiedy beda sie razem bawic. A wszystko po tym jak poczula ruchy dziecka podczas zabawy. Powiedzialam jej ze Malenstwo tez chce sie bawic dlatego daje jej znaki z brzuszka. Byla zachwycona i teraz jeszcze czesciej obejmuje brzuszek caluje go i glaszcze :) Wyglada to na prawde slodko.

A teraz czas na zalegla zabawe. Jakis czas temu Mama Joachima i Mama Gabinki zaprosily mnie do zabawy. Mam napisac cos czego o mnie nie wiecie w 7 punktach :)
Postaanowilam ze napisze o mnie i o Turcji bo w koncu to blog rowniez o kraju w ktorym mieszkam
A wiec zaczynam : najpierw o mojej Turcji

1. W Turcji mieszkam juz 10 lat, 5 lat przed slubem i 5 lat po slubie.
2. Mieszkalam w 3 miastach Ankara (stolica) pierwsze 5 lat, Denizli -1rok i Izmir teraz 4 rok.
3. Zwiedzilam troszke tego pieknego kraju ale wciaz za malo:
Stambul
Erdek
Eregli (nad Morzem Czarnym)
Sebin
Ankara
Konya
Sivas
Kayseri
Kapadocja (Nevsehir, Goreme)
Antalya (Alanya, Kemer, Manavgat)
Denizli (Pamukkale, Karakoyuk, wedrowalismy rowniez po okolicznych przepieknych gorach Karcidagi, babadagi i inne))
Izmir ( Efes, Meryemana, Sirice, Cesme)
Bursa

4. Pierwsze moje spotkanie z Turcja to byl 2miesieczny pobyt w Stambule - kurs tureckiego. Wciaz jestem zakochana w tym przepieknym miescie i chcialabym co jakis czas tam wracac ale nigdy bym tam nie zamieszkala.

A teraz z innej beczki:
5. Jestem zakupoholiczka jak chyba wiekszosc kobiet uwielbiam kupowac ale od dluzszego czasu jestem "na odwyku" nie moge sie jednak powstrzymac przed kupowaniem ciuszkow dla Bengusi. Teraz juz robie plany i liste zakupow dla Maluszka obiecuje sobie jednak ze beda to jedynie najpotrzebniejsze rzeczy.

6. Uwielbiam czekolade, szczegolnie teraz badac w ciazy potrafie zjesc cala tabliczke czekolady pod warunkiem ze bedzie mleczna :)

7. Czasem lubie wykorzystac to ze jestem kobieta i mam meza Turka i gdy mam zachciewajke na cos do jedzenia wysylam Abdullaha zeby mi to kupil. Turcy spelniaja zachciewajki swych kobiet zawsze nie tylko podczas ciazy. Zachciewajki kobiet w ciazy sa wrecz dla nich rozkazem. Nie wazna jest cena zachciewajka musi byc spelniona i tyle. Oczywiscie nie robie tego czesto, raz na jakis czas :)

I to tyle o mnie, jesli ktoras z moich czytelniczek ma ochote podzielic sie informacjami o sobie zapraszam do zabawy :)